Był 13 października 2007 roku. Mecz z Danią, wygrany 3-1. Tamundo, Ramos i Reira strzelili piękne gole. W szczególności Sergio, którego strzał był istnym dziełem sztuki. Pamiętasz to, prawda?
Zresztą jak mógłbyś zapomnieć. Grałeś wtedy w pierwszym składzie, dopiero w 79' zmienił cię Luis Garcia. Pokazaliście wtedy charakter.
"Przyprawiliśmy ich o zawrót głowy. Zwycięstwo było ważne, ale jeszcze ważniejszy był sposób, w jaki wygraliśmy, grając bardzo dobrze w piłkę."
To również w tym dniu wyznałeś mi miłość, a sposób w jaki to zrobiłeś zapamiętam do końca życia.
Po zakończonym spotkaniu podbiegłeś do linii końcowej, przy której stałam i unosząc lekko do góry obróciłeś wokół własnej osi, pocałowałeś, a następnie wykrzyknąłeś z całych sił, że mnie kochasz.
Chłopcy patrzyli na ciebie jak na wariata i zaczęli się śmiać. Dopiero później zrozumieli, że mówiłeś to całkiem poważnie. Byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Wiele osób twierdziło wtedy, że to tylko szczenięce zauroczenie, że z czasem to minie. Przecież mieliśmy tylko 19 lat, nie mieliśmy prawa wiedzieć co to prawdziwa miłość. A jednak oni wszyscy się mylili. To było coś więcej niż zauroczenie. To była najszczersza i najprawdziwsza miłość, uczucie, które na zawsze pozostanie w nas. Prawda?
Wiele razy obejmowałeś mnie w pasie, kładłeś głowę na ramieniu i szeptałeś, że mnie kochasz. Że jestem twoją księżniczką, że zrobisz dla mnie wszystko, bo jestem twoim światem. Każdego dnia, każdej nocy, chwili i minuty sprawiałeś, że właśnie tak się czułam i powoli zaczynałam w to wierzyć.
Cztery dni później odbył się towarzyski mecz z Finlandią, który zakończył się bezbramkowym remisem. Później, w listopadzie, te dwa najważniejsze - ze Szwecją i Irlandią, wygrane kolejno 3-0 i 1-0.
Ostatecznie eliminacje do EURO zakończyliśmy na pierwszym miejscu w tabeli i w końcu uniknęliśmy gry w barażach.
Awans świętowaliśmy w jednej z dyskotek w Las Palmas. Nawet trener Aragones się do nas przyłączył. Tego wieczora nie opuszczałeś mnie na krok. Nigdy nie chciałeś mi powiedzieć, dlaczego nie pozwalałeś nikomu mnie dotknąć. Ta twoja zazdrość i nadopiekuńczość były przeurocze.
Po pomyślnie zakończonych eliminacjach wróciliśmy do Anglii. Przez dwa tygodnie prosiłeś, a wręcz błagałeś, bym z tobą zamieszkała.
- Nie Ciastku, jeszcze nie teraz. - odpowiadałam.
- Ale dlaczego? Sofi, dlaczego? Przecież cię kocham. - mówiłeś ze smutkiem.
Nawet nie wiesz, jak trudno było mi trudno odmówić i nie zmienić decyzji. Aż pewnego dnia ci uległam. Zapewne to pamiętasz. Skakałeś ze szczęścia po całym pokoju, co chwilę podbiegając do mnie i składając całusa na moich ustach. Później wyciągnąłeś z szafy walizkę i zacząłeś pakować do niej moje ubrania. Przerwałeś, kiedy usłyszałeś mój chichot.
- Czy ciebie to bawi? - zapytałeś próbując zachować powagę.
- Ależ skąd. - odpowiedziałam i nie mogąc się powstrzymać wybuchłam śmiechem.
- Sofia! -lekko podniosłeś głos i przygwoździłeś mnie do ściany.
- Tak? - spytałam, lecz nie uzyskałam odpowiedzi.
wpatrywałeś się we mnie tylko tymi swoimi pięknymi czekoladowymi oczyma i pocałowałeś tak, jak nigdy wcześniej.
________________________
Serdecznie witam na moim kolejnym blogu! :)
Pomysł przyszedł nie wiadomo skąd, więc szybko chwyciłam za długopis i powstało owe coś.
Mam nadzieję, że opowiadanie przypadnie wam do gustu i umili jesienne/zimowe wieczory.
Projekt całkowicie zadedykowany jest bardzo ważnej dla mnie osobie (więcej w zakładce 'Dedykacja').
Tradycyjnie zapraszam do zakładki 'Spamownik' i nalegam byście wpisywały się do zakładki 'Informowani', gdyż ogromnie ułatwia mi to pracę.
Dziękuję bardzo i do napisania. ;*